Dziecięce rączki, które troskliwie opatulają kocykiem staruszkę. Każda dostała swój – nowiutki, miękki. Pomarszczona dłoń, na której ląduje bańka mydlana.

Kolejne spotkanie dzieci z dworca Brześć z naszymi Starymi Dziećmi. Na początek wierszyki, nieudolne ale szczere.

O czym marzy Milana?
By obudzić się z rana
Dzieci ucałować
Manty ugotować
I przybyć do Radości
Do Waszego domu mądrości
Do Was

O czym marzy Idris?
Żeby synek nowonarodzony
Był szczęśliwy i zadowolony
Żeby córeczka przodowała
Zawody w walkach wygrywała
I żeby raz w raz
Odwiedzać Was

O czym Heda marzy?
Żeby zdrowie Wasze
Było i było
Żebyście długo żyły
Herbatkę piły i było Wam miło

O czym marzy Madina?
Żeby zawsze Marina
Do Radości ją zabierała
Żeby widzieć Was
I powtórzyć: kochamy
Nie zapominamy
Będziemy i zawsze przyjedziemy

Potem poczęstunek z uwzględnieniem braku ząbków (mięciutkie manty, sałatka jarzynowa, sernik), wszystko przygotowane przez mamy z dworca Brześć i doprawione miłością. Na deser tańce, bajka, śmiech.

Polska babcia, której nikt nie odwiedza i czeczeński wnuczek, któremu wojna lub rozłąka zabrała babcię, razem świętują w Radości, chociaż święta dziś nie ma. Jest radość ze spotkania i smutek pożegnania. Na koniec Tereska Na Temblaku szepnęła mi do ucha:
– Nawet nie wiesz jak my na was czekamy.
Spytałam, czy syn ją odwiedza.
– Nie – odpowiedziała – Mieszka daleko, a kiedyś w dzieciństwie mi powiedział, że pojedzie na lotnisko, wsiądzie do samolotu i zrzuci na mnie bombę. Ty bądź moją córką, bo ty nigdy nie zrzucisz na mnie bomby.

Autor zdjęć: Jacek Taran