Wczoraj na dworcu 24 letnia Hadiszka, mama 2 letniej Aliji miała atak epilepsji. Hadiszka jest chudziutka, waży niecałe 40 kg. Blada, zapłakana, chora. Przedwczoraj na płownym dniu, po odegraniu roli koguta w bajce wystawianej przez mamy dla dzieci, Sacyta zemdlała. Lida nie ma skóry na nadgarstkach – zdarła, drapiąc się z bezsilności, beznadziei, depresji. Luiza, żona Said Husejna – umierającego na raka wątroby, mówi, że sama chciałaby umrzeć żeby nie męczyć się więcej. Robię wszystko żeby się uśmiechnęły. Mówię, że Allah nie zsyła prób ponad siły, że przecież mają dzieci. Nie wybuchają bomby, tylu ludzi pomaga. Ale kiedy widzę Hadiszkę miotającą się w padaczce na marmurowej podłodze dworca, nie wiem co mówić. Przytulam moje kobiety, wycieram łzy. Szyjemy torby, lalki, wyklejamy wraz z dziećmi wielkanocne kury, jajka, króliki, które dajemy w prezencie ojcu Igorowi, proboszczowi parafii kościoła grekokatolickiego w Brześciu. Staramy się żyć w takim świecie jaki jest.

Marina Hulia

Leila z zaprzyjaźnionymi dziećmi. Wciąż czeka na syna, który zaginął.
Zajna z Mousarem. Dzięki pieniądzom ze sprzedaży lalek i toreb może wynająć miejsce do spania poza dworcem.
Hadiżat, babcia, która szyje laleczki, żeby pomóc córce i wnukom.
Aza z synami jest w Brześciu już 7 miesięcy. Do Czeczeni wrócić nie może.
Zariema, mieszka na dworcu kilka miesięcy, uczy się polskiego, szyje torby, czeka na przyjście na świat piątego dziecka.
Seda, matka siedmiorga dzieci, ósme w drodze. Na zdjęciu z córeczkami, chłopcy niechętnie pozują.
Zariema pokazuje uszyte przez siebie ręcznie na dworcu torby.
Sacyta, prymuska. Kiedy sprawdzam jej zeszyty podziwiam i czuję dumę. Uwielbiam uczyć Sacytę.
W środku Luiza, która chce umrzeć.
Maina – mała szara myszka. Ośmioro dzieci, 140 kg wdzięku, kobiecości, delikatności.

Marina stara się jak najwięcej czasu spędzać ze swoimi podopiecznymi na dworcu w Brześciu bo teraz potrzebują wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Marina jest wolontariuszką, a jej wyjazdy do umęczonych mam i dzieci są możliwe dzięki wspaniałym ludziom wspierającym jej misję, można to zrobić np. na www.pomagam.pl/SzkolaMam. Można też kupić lalki, laleczki i torby robione przez dzieci i mamy, a także biżuterię, która powstaje z tej niepotrzebnej, którą od Was dostaję. W najbliższą środę prace mam i dzieci będzie można obejrzeć i kupić podczas cośrodowego spotkania z cyklu Śniadania & Gadania w Marzycielach i Rzemieślnikach (Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, godz. 8 – 10.30), będzie tam też sama Marina z tymi swoimi „dziewczynami”, którym udało się dostać do Polski przez dworzec w Brześciu. Serdecznie zapraszamy!

Zależy nam, żeby jak najwięcej przedmiotów sprzedać do środy, bo wtedy Marina jedzie znowu do Brześcia i chcemy aby zawiozła mamom pieniądze za robione przez nich rzeczy. To bardzo ważne, one przecież z tego żyją, a życie jest – jak można przeczytać z relacji Mariny – coraz trudniejsze. Jeśli więc ktoś chciałby sobie lub komuś – na przykład z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet – zrobić wyjątkowy prezent i wesprzeć najsłabsze, ale też najdzielniejsze kobiety, proszę o kontakt (pozytywka@gmail.com) – w miarę możliwości dowożę, wysyłam, dopasowuję się.

Lalki

Te lalki zrobiła Ajszat, 10-latka. Nie jest pewna czy ktoś je zechce kupić, sama marzy o „prawdziwej” lalce.

 

Lalki bez twarzy, ich autorka wierzy, że nie wolno malować lalkom twarzy. Nabywcy będą mogli zrobić to sami.

Laleczki

Maleńkie laleczki, w sam raz do powieszenia na lusterko w aucie lub do breloczka.
Maleńkie laleczki do przygarnięcia za 30 zł.
Każda jest wyjątkowa, każda jest piękna. Nawet na moich amatorskich zdjęciach 🙂

Torby

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *