Zapraszamy w niedzielę na wspólne robienie biżuterii

W najbliższą niedzielę o godz 13. w siedzibie Marzycieli i Rzemieślników w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich mali rzemieślnicy z Czeczenii i z Polski wraz z mamami i tatusiami, będą tworzyć bransoletki z koralików zebranych z całej Polski.

Zapraszamy rodziców z dziećmi, będzie się można poznać, pobawić, zrobić sobie korale czy bransoletkę, a przy okazji wesprzeć Rodziny z Dworca Brześć. Wstęp dla każdego, zachęcamy do przyniesienia smakołyków bo po ciężkiej pracy twórczej dzieci będą bardzo głodne 🙂 Pizzę zafundują zaprzyjaźnione rodziny z Klubu Inteligencji Katolickiej, które nie pierwszy raz serdecznie goszczą czeczeńskie rodziny.

Do zobaczenia w niedzielę 🙂

Zwierzaki z Dworca Brześć

Zmiany, zmiany, zmiany. Już nie piękne lalki a cudne zwierzaki królują na dworcu w Brześciu. Dwa tygodnie temu Marina gościła w fantastycznej audycji o zwierzętach „Wierzę w zwierzę” prowadzonej przez panią Dorotę Sumińską, w której opowiadała nie tylko o swojej pracy z mamami i dziećmi na dworcu w Brześciu, ale także o samej Czeczenii, Czeczenach i ich zwierzętach (posłuchaj tutaj). Czeczeni bardzo kochają zwierzęta, więc jak Marina wróciła na dworzec i opowiedziała mamom i dzieciom o radiowej rozmowie o zwierzątkach, te od razu zapragnęły szyć właśnie zwierzątka. Pierwsze już przyjechały do Polski, można je zobaczyć na filmiku i zdjęciach niżej.  A wcześniej obejrzeć krótką opowieść o dzieciach z Dworca Brześć „opowiedzianą” rysunkami Ibraszki – głównego projektanta cudnych zwierzątek.

A tu inne zwierzaki, które będzie można osobiście poznać i zabrać do domu na dzisiejszym Pikniku „Pies na medal, który odbywa się na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji na Bemowie, przy ul. Obrońców Tobruku 40 (zobacz program).

This slideshow requires JavaScript.

Cały czas też można wspierać mamy i dzieci z Dworca Brześć, nie tylko finansowo – choć pieniądze są ważne bo tylko za nie można w Brześciu kupić jedzenie – ale także rzeczowo. Czeczeńskie mamy są bardzo dumne i pracowite, zamiast jałmużny wolą pracę, a wszystko co szyją, szyją ręcznie, z podarowanych przez Dobrych Ludzi materiałów.

Obecnie najbardziej pożądanym materiałem są płócienne torby, takie jakie często rozdawane są na różnych konferencjach jako promocyjny gadżet. Jeśli zalegają gdzieś w Waszych szafach, przyjmiemy każdą liczbę bo czeczeńskie mamy przerabiają je potem na prawdziwe arcydzieła i tak zarabiają na dworcowe życie.

 

Ostatnie sztuki polecają się życzliwym

Kraków nas wspaniale ugościł, rozeszła się większość lalek, laleczek i toreb. Aga Zaryan też nie mogła się oprzeć, kupiła lalkę i torbę. Z wyprawy do Krakowa przywieźliśmy – bez żadnej przesady – cały bagażnik biżuterii, którą teraz czeczeńskie mamy i dzieci wykorzystają do tworzenia własnych małych arcydzieł – biżuterii, toreb, lalek i laleczek. Mamy nadzieję, że już w najbliższą niedzielę Marina znowu pojedzie do Brześcia, bardzo tam na nią wszyscy czekają – przywozi coraz bardziej zdesperowanym mamom nie tylko pieniądze na przeżycie, ale przede wszystkim odrobinę nadziei i wytchnienia. Dzięki zajęciom w Szkole Mam mogą oderwać się od codziennych smutków i znaleźć trochę radości w szyciu lalek i toreb. Zwłaszcza jeśli wiedzą, że ich rękodzieła się podobają. Czeczeni to bardzo dumny naród, dlatego to dla nich bardzo ważne, że mogą na swoje utrzymanie zarobić własną pracą. A przy okazji, robić coś razem ze swoimi dziećmi.

Chcielibyśmy przed kolejnym wyjazdem Mariny do Brześcia sprzedać wszystkie lalki i torby z ostatnich zajęć, w obecnej sytuacji każdy grosz się liczy jeszcze bardziej niż zawsze, a po kilku miesiącach koczowania rodziny nie mają już żadnych oszczędności i utrzymują się wyłącznie ze wsparcia przez Dobrych Ludzi. Poniżej przedstawiamy zdjęcia toreb, lalek i laleczek, które są jeszcze do wzięcia. Można je zamówić korzystając z formularza na dole strony, wystarczy podać numer zdjęcia. Na terenie Warszawy można odebrać osobiście, poza Warszawą – wysyłam pocztą (wtedy trzeba doliczyć koszty przesyłki).

Torby (100 zł)

1 – torba z liścikiem od Mainy, która ją wyszywała
Maina, Autorka torby nr 1, na dworcu w Brześciu koczuje z siedmiorgiem dzieci
2 – dziecinna torba bo wykonana przez 12-latkę

Lalki duże (70 zł)

3
4
5
6
Grzegorz Turnau z lalką nr 6

Lalki nieduże (50 zł)

7
8
Mariusz Szczygieł z podobną
Kuba Wygnański z naręczem lalek

Breloczki (30 zł)

Nieduże ale szczególnie ważne, czeczeńskie kobiety zrobiły je w ramach zajęć „Love story”. Breloczków jest kilkanaście, każdy inny, zdjęcie poniżej przedstawia przykładowy breloczek.

Idealne do powieszenia na samochodowym lusterku

Zamów

Jeśli chcesz wesprzeć czeczeńskie mamy i dzieci, możesz zamówić przez formularz:

 

Lale, lalki, laleczki

Kiedy 10-letnia Ajszat zrobiła te dwie lalki, myślała, że są tak brzydkie, że nie znajdą kupca. Liczyła tylko, że może ktoś w Polsce się z nią wymieni, bo marzyła o swojej własnej lalce, takiej prawdziwej, sklepowej, nie po przejściach. Lalki Ajszat szybko znalazły chętnych, a Ajszat dostała swoją wymarzoną „prawdziwą” lalkę szmaciankę-przytulankę. Była wśród podarków przyniesionych przez moją koleżankę Agnieszkę. Lalka od Agnieszki dała początek nowej serii lalek, tym razem pełnowymiarowych, takich do przytulania. Na zdjęciu poniżej Ajszat trzyma zrobioną przez siebie lalkę, którą można kupić za 100 zł, a cała kwota trafi do rodziny Ajszat i zostanie przeznaczona na jedzenie, bo już go zaczyna brakować.

Ajszat i czeczeńskie mamy szyją lalki nie tylko na sprzedaż. Uszyły kilkadziesiąt laleczek, które mają być świątecznymi prezentami dla polskich dzieci w hospicjach, a może też jakieś trafią do domu seniora, który regularnie odwiedzają „przyszywane” czeczeńskie wnuczki. W walizce Mariny przyjechały do Polski lalki i torby, zobaczcie jakie są wszystkie piękne, na zdjęciach prezentują je same Twórczynie.

Ciągle można też kupić lalki i laleczki, poniżej na wspaniałych zdjęciach wykonanych przez Jagodę Valkov i Katarzynę Cichoń-Stachyrę.

Lalki

Laleczki

Zachęcam do kupowania lalek, laleczek i toreb. W Warszawie mogę podrzucić, do innych miast wysyłam. Zależy nam na czasie bo Marina w tym tygodniu wraca do Brześcia i bardzo chcemy przywieźć trochę nadziei. Czyli pieniędzy na chleb i – oby – jakiś skromny pokój z dala od dworca, gdzie grozi im deportacja.

kontakt: pozytywka@gmail.com

Wspieraj przez FaniMani

Robisz zakupy w internecie? Czy wiesz, że kupując przez stronę FaniMani możesz połączyć pożyteczne z pożytecznym bo sklep w którym zrobisz zakupy przekaże na rzecz dzieci z dworca Brześć dodatkowe pieniądze od siebie? Warto korzystać, kupujesz jak zawsze, tam gdzie chcesz, po takiej samej cenie, a przy okazji wspierasz dzieci i mamy z dworca Brześć.

 

O lalkach w „Pytaniu na śniadanie”

Bardzo sympatyczny reportaż zrobiła o nas ekipa „Pytania na śniadanie” (TVP). Jest tu wszystko o tym jak działamy. Z niepotrzebnej biżuterii, którą zbieram po znajomych i nieznajomych czeczeńskie mamy i dzieci, które już dostały się do Polski robią nową biżuterię, którą potem sprzedajemy, a pieniądze przeznaczamy na bezpośrednią pracę z mamami i dziećmi, które jeszcze czekają na wjazd do Polski na dworcu w Brześciu. Niepotrzebna biżuteria służy też do ozdabiania lalek i toreb szytych przez mamy w Brześciu, lalki Marina przywozi do Polski w walizce większej niż ona sama, a ja je potem sprzedaję nagabując znajomych i nieznajomych. Wszystkie pieniądze ze sprzedaży lalek, laleczek i toreb trafiają z powrotem do mam, które je uszyły a one dzięki nim mogą utrzymać swoje rodziny podczas wielomiesięcznej tułaczki w Brześciu. W każdej lalce jest „zaszyta” historia nadziei na bezpieczne życie w Polsce, żadna z rodzin nie wyjechała z Czeczenii aby lepiej żyć, wszystkie uciekły, żeby po prostu żyć.

Obejrzyj reportaż w „Pytanie na śniadanie”

Działania na rzecz czeczeńskich rodzin na dworcu w Brześciu są możliwe tylko dzięki ofiarności Polek i Polaków. Wszyscy jesteśmy wolontariuszami, a przedsięwzięcie nie ma żadnych kosztów administracyjnych, wszystkie zebrane środki są w całości przeznaczane na potrzeby czeczeńskich rodzin i stałą pracę z nimi. Jeśli chcesz pomóc, tutaj znajdziesz kilka wskazówek jak możesz to zrobić. Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu na pozytywka@gmail.com.

Love story

Tym razem panie ze Szkoły Mam uszyły miłość: on i ona, połączone sznureczkiem. Przypomniały też swoje historie sprzed lat, jak poznały męża, jak się zakochały. Niektóre mężów straciły, smutek i tęsknota nie ustają. Kupując parę – dżygit i dziewczyna, pomagasz dzieciom i matkom przetrwać w Brześciu. Przedmiot z historią i duszą, uszyty z miłością. Świetnie się sprawdzi na samochodowym lusterku.

Hadiżat jest wdową, na zdjęciu z wnukiem


„Kiedy byłam w 8 klasie zakochałam się w bardzo ładnym chłopaku na którego spoglądały wszystkie dziewczyny. On jednak kochał tylko mnie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Spotykaliśmy się przez 4 lata, potem pobraliśmy się. Urodziły się dzieci: 2 dziewczynki i chłopczyk. 40 lat spędziliśmy razem. Mąż zginął, ale na zawsze pozostał w moim sercu”.

Madina

„Poznaliśmy się w Groznym, mój mąż był zachwycającym człowiekiem, rozkochał mnie wierszami, które recytował. Codziennie przychodził na randkę z kwiatami. Spędziliśmy razem 20 niezapomnianych lat. Straciłam męża i mówię wam polscy przyjaciele: radujcie się z każdego dnia, który Allah daje wam spędzić razem z ukochanym. Tęsknię za mężem codziennie, ale mam pięcioro dzieci z wielkiej miłości, nimi żyję”.

Leila i Hamzat

„Jestem w Brześciu już 6 miesięcy, 49 razy próbowaliśmy przekroczyć granicę. Skończyły nam się pieniądze. Teraz z mężem robimy lalki: ja szyję, on rzeźbi w drewnie. A poznaliśmy się w wiosce Samaszki, on był kierowcą autobusu, kiedy wysiadłam, wytropił gdzie mieszkam. Następnego dnia przyszedł z kwiatami. Spotykaliśmy się 3 lata, już 45 lat żyjemy razem. Mamy 2 synów, 1 zaginął – wciąż na niego czekam”.

Seda i Bieslan

„Jestem małomówna, więc powiem krótko – Bieslan to miłość mojego życia, ojciec 7 naszych dzieci. uciekliśmy z Czeczenii, żeby ratować jego życie. Nigdy go nie zostawię. Pojadę za nim wszędzie”.

Luiza i Said Husein

„Mam na imię Said, mam 53 lata i 5 dzieci. Jestem w Brześciu już 7 m-cy, wraz z najukochańszą żoną. Nasza miłość zaczęła się w 92 roku. Pracowałem jako brygadzista w Groznym i wykładałem matematykę w koledżu, gdzie studiowała Luiza. Zobaczyłem ją w archiwum i już nie mogłem bez niej żyć. Ma najpiękniejsze oczy na świecie. Okazało się, że jest bratanicą mojej koleżanki z pracy. Skarciłem koleżankę: jak mogłaś ukrywać taki skarb! Od razu zaproponowałem Luizie rękę i serce. Już 25 lat codzienne dziękuję Allahowi, że ją poznałem”.

Maina i jej syn Jakub

„Mam 7 dzieci i wielką miłość. 15 lat spędziłam z mężczyzną, którego kocham. On zaginął, a ja wciąż czekam, że się odnajdzie, wierzę, że żyje. Dzieci codziennie pytają o tatę”.

Sacyta i Gilani

„Moją historię nazwałam Znak z nieba. 20 lat temu Gilani, który był lotnikiem wojskowym, obiecał pewnej dziewczynie, że przeleci niziutko nad jej domem. Człowiek planuje, Allah koryguje. Pomylił domy, przeleciał nad moim i zniszczył nam antenę satelitarną. Z tamtą dziewczyną rozstał się, spotkaliśmy się później i wtedy dopiero poznałam mojego satelitarnego niszczyciela. Dostał naganę i omal nie wywalili go z wojska, ale do tej pory uważamy, że to był znak. Kocham go całym sercem, w życiu nie wyszłabym za nikogo innego”.

Zaina i Mąż

„Mam 5 chłopaków, wszyscy bardzo podobni do męża. Kochamy się całe życie. Od szkoły podstawowej. Czekałam na męża, jak był w wojsku, wrócił i pobraliśmy się. Bardzo dbamy o naszą miłość – już 26 lat”.

Marina i Said Husein

„Said bardzo chciał się ze mną sfotografować. Niestety w życiu mojej wielkiej miłości, zawsze zajmowałam brązowe miejsce na podium: po wódce i papierosach”.

Lalki, laleczki, torby…I ludzkie smutki…

Wczoraj na dworcu 24 letnia Hadiszka, mama 2 letniej Aliji miała atak epilepsji. Hadiszka jest chudziutka, waży niecałe 40 kg. Blada, zapłakana, chora. Przedwczoraj na płownym dniu, po odegraniu roli koguta w bajce wystawianej przez mamy dla dzieci, Sacyta zemdlała. Lida nie ma skóry na nadgarstkach – zdarła, drapiąc się z bezsilności, beznadziei, depresji. Luiza, żona Said Husejna – umierającego na raka wątroby, mówi, że sama chciałaby umrzeć żeby nie męczyć się więcej. Robię wszystko żeby się uśmiechnęły. Mówię, że Allah nie zsyła prób ponad siły, że przecież mają dzieci. Nie wybuchają bomby, tylu ludzi pomaga. Ale kiedy widzę Hadiszkę miotającą się w padaczce na marmurowej podłodze dworca, nie wiem co mówić. Przytulam moje kobiety, wycieram łzy. Szyjemy torby, lalki, wyklejamy wraz z dziećmi wielkanocne kury, jajka, króliki, które dajemy w prezencie ojcu Igorowi, proboszczowi parafii kościoła grekokatolickiego w Brześciu. Staramy się żyć w takim świecie jaki jest.

Marina Hulia

Leila z zaprzyjaźnionymi dziećmi. Wciąż czeka na syna, który zaginął.
Zajna z Mousarem. Dzięki pieniądzom ze sprzedaży lalek i toreb może wynająć miejsce do spania poza dworcem.
Hadiżat, babcia, która szyje laleczki, żeby pomóc córce i wnukom.
Aza z synami jest w Brześciu już 7 miesięcy. Do Czeczeni wrócić nie może.
Zariema, mieszka na dworcu kilka miesięcy, uczy się polskiego, szyje torby, czeka na przyjście na świat piątego dziecka.
Seda, matka siedmiorga dzieci, ósme w drodze. Na zdjęciu z córeczkami, chłopcy niechętnie pozują.
Zariema pokazuje uszyte przez siebie ręcznie na dworcu torby.
Sacyta, prymuska. Kiedy sprawdzam jej zeszyty podziwiam i czuję dumę. Uwielbiam uczyć Sacytę.
W środku Luiza, która chce umrzeć.
Maina – mała szara myszka. Ośmioro dzieci, 140 kg wdzięku, kobiecości, delikatności.

Marina stara się jak najwięcej czasu spędzać ze swoimi podopiecznymi na dworcu w Brześciu bo teraz potrzebują wsparcia bardziej niż kiedykolwiek. Marina jest wolontariuszką, a jej wyjazdy do umęczonych mam i dzieci są możliwe dzięki wspaniałym ludziom wspierającym jej misję, można to zrobić np. na www.pomagam.pl/SzkolaMam. Można też kupić lalki, laleczki i torby robione przez dzieci i mamy, a także biżuterię, która powstaje z tej niepotrzebnej, którą od Was dostaję. W najbliższą środę prace mam i dzieci będzie można obejrzeć i kupić podczas cośrodowego spotkania z cyklu Śniadania & Gadania w Marzycielach i Rzemieślnikach (Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, godz. 8 – 10.30), będzie tam też sama Marina z tymi swoimi „dziewczynami”, którym udało się dostać do Polski przez dworzec w Brześciu. Serdecznie zapraszamy!

Zależy nam, żeby jak najwięcej przedmiotów sprzedać do środy, bo wtedy Marina jedzie znowu do Brześcia i chcemy aby zawiozła mamom pieniądze za robione przez nich rzeczy. To bardzo ważne, one przecież z tego żyją, a życie jest – jak można przeczytać z relacji Mariny – coraz trudniejsze. Jeśli więc ktoś chciałby sobie lub komuś – na przykład z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet – zrobić wyjątkowy prezent i wesprzeć najsłabsze, ale też najdzielniejsze kobiety, proszę o kontakt (pozytywka@gmail.com) – w miarę możliwości dowożę, wysyłam, dopasowuję się.

Lalki

Te lalki zrobiła Ajszat, 10-latka. Nie jest pewna czy ktoś je zechce kupić, sama marzy o „prawdziwej” lalce.

 

Lalki bez twarzy, ich autorka wierzy, że nie wolno malować lalkom twarzy. Nabywcy będą mogli zrobić to sami.

Laleczki

Maleńkie laleczki, w sam raz do powieszenia na lusterko w aucie lub do breloczka.
Maleńkie laleczki do przygarnięcia za 30 zł.
Każda jest wyjątkowa, każda jest piękna. Nawet na moich amatorskich zdjęciach 🙂

Torby